Rozkładasz na podłodze wielką foliową matę z kolorowymi kołami. Sędzia kręci wskazówką i mówi, którą kończynę położyć na jakim kolorze. Po kilku ruchach wszyscy są splątani w dziwny, chwiejny węzeł ciał. Przegrywa ten, kto pierwszy straci równowagę i dotknie maty łokciem lub kolanem.
Brak w tym jakiejkolwiek taktyki planszówkowej, to czysta gimnastyka i rozciąganie połączone z głośnym śmiechem. Sprawdza się genialnie na studenckich domówkach i luźniejszych spotkaniach. Im mniej miejsca na macie, tym zabawniej wyglądają desperackie próby utrzymania balansu na jednej nodze.
